logo

”Strzeliste Tatry”: Kościółek


 Turnia Kościółek samotnie wyrasta z dna Doliny Batyżowieckiej. Choć jej wysokość bezwzględna jest większa niż kilku innych prezentowanych wcześniej w cyklu "Strzeliste Tatry" (Mnicha, Zadniego Mnicha, Igły w Osterwie i Żabiej Lalki), tytułowy „pipant” nie jest w stanie konkurować z potęgą otaczających go olbrzymów i wybitnych grani: Masywu Kończystej, Kaczego i Batyżowieckiego Szczytu oraz Gerlachów. Wprawdzie oglądany z kilku miejsc na dnie doliny potrafi prezentować się całkiem imponująco, to jednak czar pryska, gdy spojrzymy na niego z wierzchołków wyższych sąsiadów, skąd przypomina – nie przymierzając – kupę kamieni. Z takiej perspektywy jeszcze trudniej uwierzyć, że zginął na nim jeden z najwybitniejszych taterników w historii. 

Dwuwierzchołkowa turnia zwana Kościółkiem znajduje się w najwyższej części Doliny Batyżowieckiej. Jej nazwa nawiązuje oczywiście do kształtu, który – jeśli patrzeć na niego pod określonym kątem – przypomina sylwetkę gotyckiego kościoła. (...)

 

Siłą rzeczy widok z wierzchołka Kościółka jest ograniczony jedynie do otoczenia Doliny Batyżowieckiej, ale z tej perspektywy wygląda ono bardzo oryginalnie. W dodatku usytuowanie w głębi zamkniętej doliny tworzy jedyny w swoim rodzaju amfiteatr z naszą lożą widokową na słowackie Podtatrze. Wreszcie, właśnie stąd, w całej krasie i bez dużego skrótu perspektywicznego, możemy podziwiać pancerne płyty południowej ściany Batyżowieckiego Szczytu. (...)


 Na niższym wierzchołku Kościółka; fot. Piotr Drożdż 

Pierwszym skojarzeniem, jakie nasuwa się miłośnikowi Tatr, który słyszy nazwę Kościółek, jest oczywiście tragedia, która rozegrała się 4 sierpnia 1933 roku na jego zachodniej ścianie. Zaatakowali ją wtedy Wiesław Stanisławski, najwybitniejszy taternik swojego czasu, oraz młody i obiecujący wspinacz Witold Wojnar. Nigdy nie wyjaśniono przyczyn odpadnięcia zespołu. Związane liną ciała taterników znaleziono pod ścianą. 

„Okoliczności wypadku na Kościółku nie są znane i nigdy poznane dokładnie nie będą. Snuto przypuszczenia, że wypadek spowodował spadek kamieni z góry, który niespodziewanie ugodził jednego z taterników, wyważył go z jego pozycji i spowodował nagły upadek obydwu z wysokości około 80 m. (...)

 

To tylko fragment artykułu, bogato ilustrowaną całość znajdziecie w najnowszym numerze magazynu GÓRY 4/2014 (241).

Sprawdźcie też, co oprócz tego w nim dla was przygotowaliśmy.

 



Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY