logo

Amatorska fotografia cyfrowa w Górach częśc IV - przyroda



Bożena Wajda. Zodiakalny Rak. Przyjechała w Tatry spod Warszawy. Mieszka w leśniczówce TPN na Zazadniej(osada leśna). Absolwent AWF, przewodnik tatrzański, nauczyciel. Prowadzi grupy latem i zimą. Uprawia żeglarstwo, jazdę konną i skialpinizm.Największą jej pasją, poza sportową, jest fotografia. Zajęła II miejsce w konkursie fotograficznym„Parki Narodowe”, pracami zatytułowanymi „Barwy granitu” zakwalifikowała się na Festiwal Przyrody w Białowieży.

R.: Bożena, opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?
B.: Tak naprawdę to zaczęła się od lornetki. Chodząc po górach, ciekawa byłam nie tylko tego co przy szlaku, ale także życia ukrytego przed ludzkim okiem, zamaskowanego barwami otoczenia. Potem przyszedł czas na aparat fotograficzny.
R.: Twoje zdjęcia są bardzo dopracowane technicznie i estetyczne jak na amatora i w dodatku na kobietę, dla której, jak mówi Twoja córka, zawiłości techniki są rzeczą trudną.
B.: Sama uczyłam się fotografowania. Najpierw była mała Smiena, później już lustrzanka Zenit. Teraz fotografuję kolejnym Canonem. Poprzedni, wraz z cennymi dla mnie obiektywami, stał się dla kogoś łakomym kąskiem. Po okresie prób i błędów nauczyłam się obsługiwać sprzęt, opanowałam ważne dla mnie funkcje. Tak naprawdę warunkiem wykonania dobrego zdjęcia jest nie tylko profesjonalny sprzęt, ale także umiejętność znalezienia ciekawego tematu, wytrwałość i trochę szczęścia. Reszty da się nauczyć samemu. Oczywiście chętnie wzięłabym udział w warsztatach prowadzonych przez zawodowego fotografa, ale na razie spróbuję dokupić trochę podstawowego utraconego sprzętu.
Poważnie, tzn. z pasją, zaczęłam fotografować jakieś dziewięć lat temu, kiedy wśród przyrody odnajdywałam spokój wewnętrzny. Podglądanie natury bardzo mnie uspokaja, skłania do refleksji. Jest antidotum na stres, dając dystans do wielu spraw i ucząc pokory do otaczającego nas świata.
Jednocześnie jednak pochłania dużo czasu i wymaga niezwykłej cierpliwości.
R.: Żeby fotografować przyrodę, trzeba chyba coś o niej wiedzieć. Jaka jest kolejność rzeczy?
B.: Życie zwierząt to moja pasja. Najpierw je obserwuję, poznaję zwyczaje, potem dopiero robię zdjęcia. No i oczywiście, jeśli wychodzi z tego estetyczny i ciekawy obraz, to satysfakcja jest tym większa.



Lis na kamieniach


R.: Jakie zwierzęta udało Ci się sfotografować w Polsce?
B.: Może powiem ci, że nie udało mi się do tej pory uwiecznić na zdjęciu rysia ani wilka. Oczywiście widziałam je w naturze, ale jakoś nie miałam szczęścia. Za to mam sporo zdjęć kozic(matka z młodymi), jeleni, saren, świstaków, niedźwiedzi. Mam też fotki bociana czarnego, głuszyc, ale też żmiję zygzakowatą, żabę trawną w czasie godów.
R.: Czy trudno robi się fotografie zwierzętom?
B.: Przede wszystkim trzeba je umieć wypatrzyć. Na ogół ludzie nie dostrzegają świetnie zamaskowanych i czujnych zwierzaków, które same doskonale wyczuwają obecność ludzi i nauczyły się żyć w ich pobliżu. Miałam kiedyś taką zabawną przygodę. Fotografowałam z ukrycia, byłam przebrana w maskujące zielono-szare ubranie, celem była rodzina świstaków baraszkujących kilka metrów od szlaku turystycznego. Kiedy nadeszli turyści, świstaki nie ostrzegły się charakterystycznym gwizdem, a tylko, widząc ich, ledwie przycupnęły, co znaczy, że przyzwyczaiły się do „obcych” i nie czują się zagrożone. Ludzie natomiast nie tylko nie dostrzegli znieruchomiałych zwierzaków, ale nawet nie zauważyli siedzącego tuż obok nich „tropiciela”.
R.: No, ale niedźwiedź to nie świstak, a masz kilka niedźwiedzich „portretów”?!
B.: Wiesz, mieszkam w takim miejscu, że nieraz misiu sam się wprasza. Kiedyś miałam akurat wyjść na imprezę, a tu drzwi otworzył mi misiu w poszukiwaniu spiżarni, tyle że razem z zawiasami. Kiedy nas zobaczył, spłoszył się, a Marta powiedziała:„Też nie miał kiedy przyjść, miałyśmy iść na imprezę, a mama teraz zniknie w lesie i niewiadomo kiedy wróci”. No, ale wtedy zdjęć nie zrobiłam.
Innym razem fotografowałam młode, z których jeden wlazł na drzewo, a drugi uciekł do matki. Niestety, mamusia wróciła po zgubę, a ja znalazłam się między nią a młodym. Było groźnie. Ale wiesz jak to matka z matką...
R.: Twoje ulubione miejsca i pory roku, oczywiście z aparatem w ręku, to...?
B.: Wiosną na Bielawskich Błotach obserwowałam przeloty żurawi ze Skandynawii na południe. Niesamowite uczucie to obudzić się o świcie w zamaskowanym namiocie na wrzosowiskach i fotografować ptaki z odległości kilkunastu metrów. Robiłam też zdjęcia w Puszczy Piskiej, w lasach nad jeziorem Łęckim. Na Pomorzu i w Bieszczadach.
Zimą zaczarowała mnie Dolina Sanu, między Otrytem i połoninami, dokąd zwierzęta schodzą, szukając ciepła i słońca, a na południowych skłonach pożywienia.. Obserwowałam też orły bieliki na Wolinie i w Słowińskim Parku Narodowym, ale nie udało mi się zrobić im ciekawego zdjęcia. Wspaniałym tłem dla fotografowania przyrody o każdej porze roku są góry. Poza latem, kiedy wyjeżdżam z Zakopanego, dużo fotografuję w Tatrach.


Świstak na tle wody


R.: Co w Twoim hobby daje Ci największą satysfakcję?
B.: Lubię czekać na zwierzynę, wierząc, że wybrałam odpowiednie miejsce i jeśli uda mi się do tego zrobić dobre zdjęcie nie płosząc jej, to radość jest tym większa. Fotografowanie przyrody to pewna forma spędzania wolnego czasu. Ze względu na aktywność zwierząt, najczęściej fotografuję je o świcie lub zmierzchu, więc często śpię w lesie. I to wszystko połączone z relaksem psychicznym jaki daje cisza lasu składa się na satysfakcję po bezkrwawych łowach.
R.: Rozróżniasz gatunki po wydawanych dźwiękach?
B.: Większość tych żyjących w Polsce tak. Nie rozpoznaję jednak głosów wielu ptaków bagiennych. 
 R.: Czy masz jakichś ulubionych autorów , fotografujących przyrodę ?
B.: Od dawna fascynowały mnie zdjęcia Stanisława Puchalskiego. Jago czarno białe prace są dla mnie do dzisiaj wzorem. Wśród prac młodego pokolenia fotografików zawodowych najbardziej cenię zdjęcia Tomasza Guzowatego.R.: A jakie są Twoje marzenia, naturalnie związane z fotografią ?
B.: Wiesz gdyby było mnie stać na niezależność finansową, to lepszym sprzętem, może ze względu na poręczność – cyfrowym, chciałabym poznać i fotografować nowe miejsca w Polsce. Za granicą marzą mi się tereny, gdzie natura pozostała w prawie nienaruszonym stanie od lat. W Finlandii, na Alasce czy w Patagonii.
R.: Czego Ci serdecznie życzę.


Rozmawiał: Tomasz Osuchowski

 

Trzy kozice
Krajobraz z odbiciem
Krokus w śniegu
Lis na kamieniach
Niedźwiadek na drzewie
Sarenka, chata w tle
Ślady rysia
Świstak
Świstak na tle wody
 


Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY