logo

Grań Tatr zachodnich Zimą



Wspinaczka granią jest wyjątkowa. Ogromne przestrzenie, ekspozycja z każdej strony, a jednocześnie nie zawsze wielkie trudności. Dominują raczej trudności logistyczne i wymagana jest bardziej znajomość gór, strategii, taktyki, topografii niż efektywny trening na campusie.


Hala Gąsienicowa

Na początku zapraszam na grań, którą tysiące taterników robiło, choć w odcinkach. Jej fragmenty pokonywały kolejne pokolenia kursantów. Uważam, że jest to doskonała zaprawa przed poważniejszymi turami graniowymi, z wieloma możliwościami ucieczki na jedną lub drugą stronę. My przejdziemy ją w całości od Świnicy po Przełęcz Karb. Aby ją rozpocząć, musimy dostać się poprzez Przełęcz Świnicką na południowo-wschodni wierzchołek Świnicy, potocznie zwany turystycznym. Wiele kursów rozpoczyna ten fragment grani nieco wcześniej – na wierzchołku „taternickim”, północno-zachodnim, po przejściu Filara Świnicy. Jest to zresztą miejsce, w którym każdy kursant czuje się kimś wyjątkowym, dopuszczonym do Tajemnicy, zwłaszcza gdy obserwuje go tłumek z sąsiedniego piku. Oba wierzchołki dzieli przełączka i niewielkie trudności, choć jest tam spora ekspozycja i dobrze byłoby zrobić ten fragment z liną. Ze szczytu turystycznego ruszamy granią, łatwą ścieżką w kierunku wschodnim, nie pozwalając sobie na jakiekolwiek upuszczenie kamienia. Pod granią trawersuje ścieżka – Orla Perć – ze Świnicy na Zawrat.
Podążamy więc dalej na Gąsienicową Turnię i gdy znajdziemy się po południowej stronie wierzchołka, powinniśmy się związać. Schodzimy uskokiem w pobliże ostrza – jednego z najładniejszych odcinków grani. Trawersujemy tuż poniżej, w pewnym momencie się obniżając i dalej grańką do Niebieskiej Przełączki Wyżniej, na wierzchołek Niebieskiej Turni. Po południowej jej stronie znajduje się łańcuch zjazdowy, skąd dwoma zjazdami – kolejny łańcuch – opuszczamy się do Niebieskiej Przełęczy. Nie należy ulegać pokusie zjazdu „na raz”, gdyż miejsce to było świadkiem bardzo wielu zaklinowań liny. Na przełęczy należy uważać na kruszyznę. Najlepiej po zjeździe przejść kilka metrów dalej granią i założyć stanowisko z bloku skalnego. Stąd jeszcze jeden wyciąg z niewielkimi trudnościami i dalej ścieżką podążamy do słupka granicznego na Zawratowej Turni. Po odpoczynku mamy dwie możliwości – uciec ścieżką wijącą się południowymi stokami do szlaku nieopodal Zawratu, albo, co bardziej kuszące, udać się w kierunku Mylnej Przełęczy. Droga wiedzie północną granią Zawratowej, z kilkoma niezbyt trudnymi uskokami i wspaniałym widokiem na Kościelce od południa. Gdy już staniemy na Mylnej, to mamy znowu możliwość ucieczki w lewo pod zachodnią ścianą Zadniego Kościelca, lub w prawo wyraźną ścieżką z dość eksponowanym miejscem do wyjścia z Płyty Lerskiego. Tą drogą wiodą dwa wygodne zjazdy pod ścianę, skąd możemy uciec albo do szlaku schodzącego z Zawratu, albo grzędą Kościelcową. My jednak podążymy drogą, którą można robić z Mylnej i „pod włos”, słynną granią, która jest w kanonie dróg kursowych i która w końcu była świadkiem śmierci Jana Długosza – Granią Praojców. Startujemy do góry nietrudnym terenem do stanowiska z blokiem, a stąd na charakterystyczną turnię – Uszatą Wieżę, zwaną Szafą. Następnie, czasem obniżając się granią, czasem wchodząc na kolejne zęby grani, aż do miejsca, do którego od wschodu dochodzi inna sławna droga – Setka. Stąd możemy uciec w lewo, omijając ostatnie uskoki Zadniego Kościelca lub podążyć nimi do Kościelcowej Przełęczy. W przypadku niepogody znowu mamy możliwość ucieczki pod zachodnią ścianą Kościelca, a dla koneserów pod wschodnią ścianą, skąd wychodzimy mniej więcej w połowie zejścia z wierzchołka na Karb. My jednak najpierw wchodzimy na taras powyżej Kościelcowej Przełęczy, a później dwoma wyciągami docieramy do wierzchołka, skąd po rozwiązaniu zbiegamy na Karb. Udanej wyprawy i ładnych widoków!
 


„Poręczówka Palusa" na trawersie Wołowego Grzbietu   / fot. Bogusław Kowalski
 

Grań w Morskim Oku

Jest o wiele trudniejszym i poważniejszym przedsięwzięciem. Możliwości ucieczki są mniejsze, a szlak turystyczny styka się z nią jedynie na Rysach, Przełęczy pod Chłopkiem i Wrotach Chałubińskiego. Trudno jest ją zrobić w czasie jednodniowej wycieczki, dlatego proponuję rozwiązanie z ominięciem kilku fragmentów: przede wszystkim masywu Niżnych Rysów i zakończenia od Przełączki pod Zadnim Mnichem do Wrót Chałubińskiego. Wychodzimy najpierw nad Czarny Staw, skąd podążamy na szerokie siodło Białczańskiej Przełęczy Niżnej. Następnie idziemy granią poprzez Żabie Zęby aż do jednego z trudniejszych miejsc – uskoku na Żabich Wrótkach. Stąd podążamy w kierunku Żabiego Mnicha, a właściwie Żabiej Szczerby oddzielającej Żabiego Mnicha od Żabiego Kapucyna. Ze Szczerby zjeżdżamy na ścieżkę, którą dochodzimy do Białczańskiej Przełęczy Wyżniej. Stąd wyruszamy na Ciężką Przełączkę, a następnie po lewej stronie grani na Kopę Spadową. Z niej idziemy granią na Spadową Przehybę i dalej poziomymi tarasami, trawersując kopułę szczytową Niżnych Rysów do Kotła pod Rysami, docieramy do szlaku tuż pod ostatnimi łańcuchami wiodącymi na wierzchołek Rysów. Po zakończeniu rozkoszowania się jednym z najpiękniejszych widoków tatrzańskich żegnamy się z tłumem turystów. Kierujemy się zachodnią granią, która nie stanowi wygórowanych trudności, poza dwoma progami położonymi bezpośrednio nad Żabią Przełęczą. Należy tu wyjąć linę i albo zjechać, albo zejść z asekuracją. Z przełęczy można łatwo uciec do szlaku biegnącego z Wagi na Rysy.
My jednak stajemy przed jednym z najwspanialszych odcinków w Grani Tatr. Ostrze Żabiego Konia stanowi kwintesencję wspinaczki graniowej i pomimo niewielkich trudności pozostawia naprawdę niezapomniane wrażenia. Po wejściu na wierzchołek Żabiego Konia mamy możliwość wpisania się do puszki szczytowej. Następnie zjeżdżamy na Żabią Przełęcz Wyżnią i kierujemy się na lewą stronę grani w stronę Tylkowej Przełęczy oddzielającej Żabią Turnię Mięguszowiecką od Tylkowej Turniczki. Należy przy tym uważać na sporą kruszyznę. Stąd znów możemy uciec, tym razem do Doliny Mięguszowieckiej. My podążamy na ŻTM, a następnie schodzimy na Żabią Przełęcz Mięguszowiecką. Tu również mamy możliwość ucieczki z grani.
Następnie kierujemy się nieco po prawej stronie grani na Wołową Turnię. Z niej w dół na przełączkę, gdzie trawersujemy po południowej stronie Wołowego Grzbietu aż do poręczówki, która może być bardzo pomocna przy zalodzeniu lub niewielkiej mżawce. Zaraz po wyjściu z poręczówki, około pięćdziesiąt metrów dalej, możemy przejść na drugą stronę grani. Stąd, czyli z Małej Wołowej Szczerbiny, możemy zejść Zachodem Grońskiego do Kotła pod Rysami. Idziemy jednak dalej, znowu napotykając trudne miejsce wymagające asekuracji w okolicach Hińczowej Turni. Docieramy do Czarnostawiańskiej Przełęczy, skąd – omijając grań po stronie słowackiej – idziemy na Przełęcz pod Chłopkiem. Ten ostatni odcinek możemy pokonać ściśle granią, wchodząc przy okazji na piętnastometrowego Chłopka. Z przełęczy znowu możemy uciec, tym razem na obie strony. Jeśli jednak pogoda jest stabilna, pora niezbyt późna, a siły dopisują, przemierzamy grań Pośredniego Mięgusza, zjeżdżając z progu znajdującego się pod Igłą Milówki na Mięguszowiecką Przełęcz Wyżnią. Nazwa tej turniczki wzięła się od tragedii, która spotkała Adama Milówkę i Tadeusza Westwalewicza, a która sugestywnie została opisana przez Wawrzyńca Żuławskiego, a także Andrzeja Wilczkowskiego.
Z powrotem na grań dostajemy się osławionym, czwórkowym Kominem Martina. A następnie idziemy granią na Mięguszowiecki Szczyt Wielki, majestatyczny wierzchołek górujący nad basenem Morskiego Oka. Z wierzchołka kierujemy się na zachód, trafiając na progi skalne, aż do mikroprzełączki, na której wyryta została strzałka. Stąd można przedostać się Zachodem Janczewskiego na siodełko w Filarze MSW i dalej do Bandziocha. My zaś kierujemy się na słowacką stronę, a następnie trawersując ścianę, dochodzimy do Hińczowej Przełęczy. Z tego miejsca możemy bardzo kruchym żlebem zejść na Wielką Galerię Cubryńską, a następnie przez Małą i Zadnią dotrzeć do Dolinki za Mnichem. Jeśli jednak mamy siły i ochotę, ruszamy bez trudności na wierzchołek Cubryny, a następnie podążamy dalej nad uskok, z którego zjeżdżamy na Przełączkę pod Zadnim Mnichem. Po wspaniałym dniu czeka nas jeszcze zejście piargami na Zadnią Galerię Cubryńską, a następnie dotarcie w okolice Mnicha, skąd wydeptaną ścieżką docieramy do szlaku schodzącego z Wrót Chałubińskiego. Po godzinie marszu możemy, siedząc na balustradzie, rozkoszować się widokiem podniebnej grani, którą udało nam się przemierzyć.



Bogusław Kowalski

Poręczówka Palusa
dcinek grani od Rysów po Żabią Turnię Mięguszowiecką, zdjęcie z Wołowej Turni / fot. Bogusław Kowalski
 


Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY