logo

Ja pójdę górą


Ja pójdę górą - wystawa fotografii Anny Delimat. 26 października 2013 - 5 stycznia 2014 Galeria Sztuki XX wieku w willi Oksza, Zakopane, ul. Zamoyskiego 25. 
 
 
 
Jest to kontynuacja cyklu wystaw prezentujących pasje i dokonania współczesnych mieszkańców Zakopanego, związanych z przyrodą i górami. Wystawa składa się z ekspozycji zdjęć oraz pokazu slajdów z kilkunastu górskich wypraw autorki.

 
 Jedna z fotografii autorki. Źródło: www.muzeumtatrzanskie.pl
 
Anna Delimat, zakopianka z wyboru, przewodnik tatrzański, od dwudziestu lat pracownik Tatrzańskiej Stacji Terenowej Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, jest znawcą wysokogórskiej flory. Bierze udział w wielu projektach badawczych, nie tylko w Tatrach. Fotograficzne reminiscencje z wypraw, w góry Europy, Ameryki Południowej czy Antarktydy pokazują, jak fascynujące jest „chodzenie górą” i że może ono stać się sensem życia. Góry są inne niż wszystko „na dole”, skrywają w sobie tajemnice Ziemi i czasu, a każda wyprawa może być odkryciem.
 
 
Wielką przygodą był dla Anny Delimat roczny pobyt na Antarktydzie w działającej od 1977 roku Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. Eksperymentalna hodowla pomidorów w stacyjnej szklarni, wycieczki lądowe i morskie, uprawianie sportów zimowych na lodowych górach, przetrwanie zimy antarktycznej – były dużym wyzwaniem. W drodze powrotnej do kraju - skok do Argentyny i samotne wejście na najwyższy szczyt Ameryki Południowej Aconcaguę, zwanej w języku Inków Kamiennym Strażnikiem. Uwieńczona sukcesem wyprawa trwała 12 dni. Wcześniejsze zdobycie Elbrusa, najwyższego szczytu Kaukazu, w porównaniu z tym osiągnięciem, to drobiazg.
 
 
Obiektem badań botaniczki jest między innymi zmienność, znanego z Tatr dzwonka alpejskiego Campanula alpina, gatunku występującego w Karpatach, Bałkanach i Alpach Wschodnich. Praca ta wymagała penetracji gór Ukrainy m.in. Świdowca, Czarnohory, Gór Marmaroskich, rumuńskich Karpat Wschodnich i Południowych, bałkańskich gór Pirynu, Riły, Starej Planiny, Witoszy, a także Alp Wschodnich - od Słowenii, przez Austrię, po Niemcy. Były to często samotne, trudne wędrówki z całym dobytkiem i zielnikami na plecach, biwaki w górach, spotkania z dziką przyrodą. Na szczęście pasterze i mieszkańcy karpackich wiosek okazywali się zawsze pomocni i przyjaźnie nastawieni, czego nie można powiedzieć o groźnych psach pilnujących owiec.
 
 
Najważniejsze były i są dla autorki Tatry. Badania florystyczne, monitoring najrzadszych gatunków flory tatrzańskiej, konieczność zbioru nasion do banku genów, czy roślin do Górskiego Ogrodu Botanicznego, pozwoliły jej chodzić „w stronę Pysznej”, w niedostępne dla zwykłych turystów rejony. To być może temat na następną opowieść pod tytułem: „W góry piękniejsze od Tatr jednak nie wierzę…”
 
 
Grażyna Cisło

Źródło: www.muzeumtatrzanskie.pl


Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY