

Fakt jest taki, że niemożliwe jest ustalenie obiektywnego kryterium najpiękniejszej szóstki w Tatrach. I to nie tylko ze względu na wspomniany wyżej subiektywizm, ale także na ten prosty fakt, że każdy z nas robił tylko jakąś część tych dróg, nikt zatem nie może chyba powiedzieć, że robił wszystkie warte tego zestawienia szóstki w Tatrach. Co więcej, są drogi nie tyle ładniejsze, co z pewnością popularniejsze od innych, a więc takie, które z większym prawdopodobieństwem znajdą się w każdym rankingu...
I to właściwie powinno zakończyć całą zabawę, nim się zaczęła. Bo czy można spierać się o to, czy ładniejsze jest Wielkie Zacięcie na Kieżmarskim Szczycie, czy Warianty Małolata na Kazalnicy? Konia z rzędem temu, kto wskaże jedynie słuszny algorytm...
Jednakże postanowiliśmy taką ankietę przeprowadzić. Blisko trzydziestu taterników z różnym tatrzańskim doświadczeniem (raczej większym niż mniejszym) w różny sposób odpowiadało na pytanie. Jedni po prostu wymienili pięć „naj”. Inni wybrali jedną i napisali o niej więcej. Niektórzy wybrali 2-3, twierdząc, że to są te najważniejsze, a reszta jest zbyt skomplikowana, by się w to wikłać. Jeszcze inni wymienili tych pięć „naj”, a potem zaraz dodali, że właściwie to tych „najów” jest jeszcze kilka, ale oferują „wątpliwe” trudności (czy jeszcze VI+ czy już VII-) albo nie mieszczą się na „pudle”, choć mają do tego wszelkie prawo. Co więcej jest przecież wiele dróg, odnośnie wyceny których środowisko taternickie i autorzy przewodników są podzieleni: czy taka Hokejka to trudne VI+ czy jednak VII-. Podobnie jest z Małolatem, Estokiem-Janigą i wieloma innymi. Dlatego też zapewne niektóre drogi zostały tu wymienione, a inni pominięte ze względu na – subiektywną wycenę „siedem minus”.
Formuła naszej ankiety miała charakter otwarty – nie chcieliśmy przedstawiać puli dróg do wyboru, musieliśmy jednak przyjąć pewne kryterium. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, iż autor(zy) tego rankingu nie chcą ani tworzyć listy ober-obiektywnej, ani bawić się w Wielkiego Brata czy inne teleturnieje. Głównym celem jest stworzenie listy dróg najbardziej godnych powtórzenia; listy dróg, które każdy taternik po prostu powinien powtórzyć. Być może dla części z Was przygotowana przez nas lista będzie wypełnieniem planów wspinaczkowych na kilka najbliższych sezonów. Może tylko na jeden..., choć znając tatrzańskie lato...
Poza tym, jest to nikomu nie szkodząca zabawa :-).
Po przeanalizowaniu materiału, który otrzymałem od „ankietowanych” (i proszę nie traktować tego badania jako pracy autora z ambicjami profesjonalisty z dziedziny marketingu) uznałem, że należy stworzyć dwie kategorie. Pierwsza to drogi krótkie, na niskich ścianach, o niewielkich zagrożeniach obiektywnych – drogi położone w dzisiejszych, jak byśmy to nazwali – strefach sportowych lub prawie takich. Druga kategoria to drogi w pełni górskie, zazwyczaj dłuższe niż 250 metrów; drogi, które kończy się na szczycie i po ukończeniu których należy zejść, a nie zjeżdżać.
I tak otrzymaliśmy zestawienia (uwzględniłem tylko takie drogi, które wspomniane były przynajmniej 3 razy):
1. Prawy Dziędzielewicz na Kościelcu (VI-)
2. Międzymiastowa na Mnichu (VI)
3. Sprężyna „po płycie”, robiona wariantem szóstkowym, na Mnichu (VI/VI+)
4. Jargiłło – Paćkowski na Zamarłej Turni (VI+)
5. Szare zacięcie (samo i w kombinacjach) na Czołówce MSW (VI+)
6. Droga Puškaša na południowej ścianie Wołowej Turni (VI+)
7. Sprężyna na Kościelcu (VI)
8. Wilczkowski na Żabim Mnichu (VI-)
1. Wielkie Zacięcie na południowej ścianie Kieżmarskiego Szczytu (VI+)
2. Warianty Małolata na Kazalnicy (VI+)
3. Orłowski na Galerii Gankowej (VI-)
4. Hokejka na Łomnicy (VI+)
5. Kurtykówka na Małym Młynarzu (VI+)
6. Sprężyna na Małym Młynarzu (VI-)
7. Schody do nieba na Kazalnicy (VI+)
8. Łapiński Paszucha na Galerii Gankowej (VI+)
Tuż „pod kreską” znalazły się (drogi krótsze) Skłodowski na Kopie Spadowej i Estok Janiga na Wołowej oraz Direta Małego Kieżmarskiego Szczytu (900 metrów wspinania!!!) i Warianty Malczyka na Kazalnicy.
Warto od razu dodać, że na Kazalnicy obok Małolata wymieniona została kilkukrotnie Malczykówka, która posiada dużą część wspólną z Małolatem i jest jej „brzydszą wersją”, aczkolwiek bardziej historyczną, co sprawia, że, lekko naciągając temat, ta kombinacja (Małolat) staje się pierwszą górską drogą naszego rankingu...
Warto też podkreślić, że chociaż nominalni zwycięzcy tej listy – Prawy Dziędzielewicz i Wielkie Zacięcie – zostali opisani szczegółowo w ostatnich numerach GÓR w cyklu „letnie 1+1”, to trudno jednak wiązać te fakty ze sobą, bo powyższe listy stworzone zostały przed rozpoczęciem sezonu letniego. Także i kilka innych dróg z pierwszych miejsc zostało omówionych bardziej szczegółowo w ciągu kilku ostatnich lat na łamach Gór (Międzymiastowa i Sprężyna na Mnichu, Estok-Janiga na Wołowej Turni, Orłowski na Galerii i Kurtykówka na Małym Młynarzu).
Intrygującym faktem jest to, że wśród łącznie 38 wymienionych dróg, aż trzy to Sprężyny, drogi Macieja Gryczyńskiego. Czyżby wyjątkowy talent do otwierania pięknych i popularnych dróg? (Trzeba pamiętać, iż zimowa Sprężyna na Kotle cieszy się równie dużym uznaniem wśród „zimowców” jak inne drogi latem...) Temat postanowiliśmy ująć całościowo. Zapraszam do lektury wspomnień z przejścia legendarnej łańcuchówki o nazwie Expander, czyli 4 x Sprężyna (na Małym Młynarzu, Kotle Kazalnicy, Mnichu i Kościelcu).
Inny widoczny gołym okiem fakt, charakterystyczny dla naszego rankingu, to zaledwie kilka powtarzających się ścian – Kazalnica, Galeria Gankowa, Mały Młynarz, oczywiście Kieżmarski Szczyt i Łomnica; ściany najbardziej popularne i chyba najpiękniejsze w Tatrach. Może tylko Mały Młynarz jest czymś, czego bym się nie spodziewał – bardzo dalekie podejście, spora wegetacja w ścianie, ale – reasumując – przygoda pierwsza klasa...
Jeśli chodzi o drogi krótsze, to zdecydowanie przeważają najpopularniejsze ściany po polskiej stronie granicy (w sumie za taką, praktycznie morskooczną ścianę można uznać i Wołową Turnię od południa...). Brak w zestawieniu takich ścian jak Osterwa, Szarpane Turnie, Żółta Ściana, Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót. Jeśli więc jeździmy na Słowację, to na większe ściany, a sportowo realizujemy się u nas (Mnich, Kościelec, Czołówka MSW).
W dalszej części materiału o „najszóstkach” przedstawimy kilka z nich. Zauważalny jest brak liderów – Wielkiego Zacięcia i Prawego Dziędzielwicza, prezentowanych w dwóch ostatnich numerach GÓR. Podobnie ma się sytuacja z niedawno omawianą Międzymiastową. Skoncentrujmy się na kilku innych. Te, które nie znalazły się w tym numerze, na pewno przedstawione będą w następnych edycjach cyklu 1+1.
Obok zdecydowałem się umieścić niektóre zbiorcze odpowiedzi, jakie otrzymałem w zapytaniu o „najszóstki”. Pozostałe odpowiedzi i uzasadnienia takiego, a nie innego wyboru dróg, znajdziecie przy omówieniu poszczególnych propozycji. Mam nadzieję, że poniższy wybór zachęci Was do sporządzenia własnej „ticklisty” na kilka najbliższych sezonów...
JAN HOBRZAŃSKI
Gdybym potraktował dosłownie sformułowanie „materiał o historii stopnia ‘skrajnie trudno’ w Tatrach”, ułożyłbym taką listę:
1. Kant Klasyczny na Mnichu
2. Komin Stanisławskiego na Małym Kieżmarskim
3. Dziędzielewicz-Kubiński na Kościelcu
4. Orłowski na Galerii Gankowej
5. Sprężyna na Małym Młynarzu
6. Warianty Malczyka na Kazalnicy...
...i lista byłaby niekompletna, a szóstki niekoniecznie „najpiękniejsze“. Więc druga propozycja, już pod kątem urody:
1. Sprężyna (ewent. Skorek - drogi biegną obok siebie) na Małym Młynarzu (za klasę, piękno a dawniej jeszcze za „zieloność graniczną”!)
2. Promenada na Zerwie (za piękno i walory poznawcze siatki dróg)
3. Sprężyna na Mnichu (obejściem „okapiku” płytą z prawej - bo ładnie i blisko)
4. Orłowski na Galerii Gankowej (za grozę urwiska)
5. Jargiłło – Paćkowski na Zamarłej (za wdzięk i elegancję)
Janusz Kurczab
1. Hokejka na zachodniej ścianie Łomnicy. Prowadzi środkiem sławnej i pięknej ściany. Lita skała, efektowna wspinaczka. Robiłem dawno, w 1961 r., ale wrażenia są ciągle żywe.
2. Droga Dziędzielewicza na zachodniej ścianie Kościelca. Śmiało wytyczona droga, przewijająca się wśród wielkich przewieszek, lita skała. Robiłem 2 razy – w 1970 i 1984r.
3. Droga Orłowskiego na północno-zachodniej ścianie Galerii Gankowej. Klasyczne przejście niemal w środku efektownego urwiska. Śmiałość pomysłu i intuicja zdobywców, lita skała. Niestety, znam tylko ok. 2/3 drogi...
4. Droga Sprężyny na zachodniej ścianie Kościelca. Choć krótka, to bardzo piękna wspinaczka w litej skale. Również brawa za śmiałość pomysłu. Robiłem 2 razy – w 1975 i 1984 r.
5. Filar Puškaša na południowej ścianie Wołowej Turni. Efektowne „pancerne” płyty, lita skała. Robiłem w 1960 r.
PIOTR PANUFNIK
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że mój wybór jest całkowicie subiektywny.
Moim zdaniem na piękno tatrzańskiej drogi wspinaczkowej składa się wiele czynników. Podstawowy czynnik to oczywiście jakość skały ? bo od niego zależy piękno samego wspinania. Naszą wysoką ocenę może więc uzyskać droga biegnąca w litej skale, o prostym i logicznym przebiegu w odniesieniu do głównych formacji ściany i w miarę możliwości jednorodna pod względem trudności, bez połaci chęchów i gemelu. Wiemy, że są to cechy dróg i ścian rzadko w naszych Tatrach spotykane.
Najpiękniejsza tatrzańska szóstka nie powinna być także moim zdaniem zbyt krótka. Chodzi w końcu o drogę o prawdziwie górskim charakterze. Tak więc w poszukiwaniu kandydatek do tytułu „miss” dokonałem w myślach przeglądu wybitniejszych tatrzańskich urwisk. Jednakże dopuszczam możliwość, że wyjątkowe piękno wspinania na krótszej drodze, na ścianie o charakterze nieco bardziej skałkowym, może przeważyć szalę wyceny na jej korzyść, jeśli wyróżniać się będzie ona niepowtarzalnym, skondensowanym ciągiem trudności w odróżnieniu od niektórych dróg przebiegających większymi ścianami.
Istotnym czynnikiem oceny piękna danej drogi jest także coś, co możemy określić jako scenerię ? piękno otoczenia, wyjątkowość miejsca, urok podejścia pod ścianę i całości wrażeń, jakie stały się naszym udziałem w związku z wyborem celu naszej wspinaczki. Wreszcie o wyborze danej drogi mogą zaważyć względy dodatkowe ? dajmy na to, naczytaliśmy się w literaturze górskiej o znaczeniu, jakie jej pierwsze przejście miało w
historii taternictwa...
.jpg)
Prawy Dziędziel. Wspina się Robert Baranowski. fot. Janusz Kurczab
Dla każdego wspinacza udział powyższych czynników w tworzeniu listy rankingowej najpiękniejszych dróg jest inny i nie zawsze możliwy do samodzielnej oceny. Bo przecież jakaś droga może się nam po prostu podobać i już! Dla mnie decydująca jest jakość wrażeń czysto wspinaczkowych. Z tego powodu „misski” wywodzą się w większości nie spośród starych dobrych szóstek, a spośród dróg dawniej ocenianych jako VII-/VII.
1. Warianty Małolata na północno-wschodniej ścianie Kazalnicy Mięguszowieckiej.
Patrz osobna ramka dotycząca Wariantów Małolata (str.)
2. Hokejka na zachodniej ścianie Łomnicy.
Piękna sceneria – niezależnie od wybranego wariantu podejścia. Wspinanie w litej skale ewidentnymi formacjami, brak gemelu. Niewiele ścian w Tatrach ma tak ewidentne, z daleka widoczne formacje skalne, ciągnące się od podstawy ściany aż po wierzchołek. Hokejka prowadzi jedną z nich.
3. Sprężyna na wschodniej ścianie Mnicha. Tak bardzo życzyłem sobie, aby droga ta znalazła się w niniejszym zestawieniu, że użyłem sprytnego fortelu i przypomniałem sobie o wariancie VI+ po płycie, omijającym miejsce VII–. Nic to, że ściana niewysoka, ale za to cóż za estetyczne wspinanie! Dodatkowo istnieją możliwości przedłużenia wspinaczkowych doznań zarówno u dołu, jak i u góry. Może powinienem nawet wymienić nazwę wyróżnionej drogi „Supersprężyna”1? Absolutnie skondensowany ekstrakt wspinaczkowej przyjemności.
4. Wielkie Zacięcie na południowej ścianie Kieżmarskiego Szczytu.
Wspinaczka w litej skale, choć nie tak jednorodna i jednoznaczna pod względem przebiegu jak Hokejka. Piękne otoczenie, a kluczowe wyciągi stanowią spójną, logiczną całość.
5. Droga Orłowskiego na Galerii Gankowej.
Niesamowita sceneria podczas podejścia, wspinaczki i zejścia. Droga ciekawa orientacyjnie, jak też czysto wspinaczkowo. Nie bez znaczenia jest także interesująca historia pierwszego przejścia: droga poprowadzona „na raty”, lecz z zachowaniem należytych reguł.
Pod kreską, czyli które drogi znalazłyby się w czołówce rankingu, gdyby nasze „misski” były siódemkami:
6. Lewy Dziędzielewicz na zachodniej ścianie Kościelca.
Droga ciekawa wspinaczkowo i orientacyjnie, skomplikowany przebieg wydaje mi się w jej przypadku raczej zaletą niż wadą. Być może straciła obecnie pierwotny charakter górskiej przygody w związku z umieszczeniem na niej kilku stałych punktów. Osobiście tego jeszcze nie sprawdzałem.
7. Droga Kutty na południowej ścianie Batyżowieckiego Szczytu.
Piękna wspinaczka w litych płytowych formacjach na własnej protekcji. Piękna sceneria, interesujący wypad wspinaczkowy jako całość.
Artur Paszczak
Czy ktoś zauważył, jak deficytowym stopniem w Tatrach jest szóstka? Naprawdę jest ich mało, a jeśli już jakaś się trafi, to najczęściej z plusem, łamana na VII- albo zdegradowana z VII, więc tak naprawdę od szóstki trudniejsza. Wskazanie pięciu szóstek jest więc zadaniem trudnym – do tej pory nie jestem pewien, czy czegoś nie pominąłem, ale cóż, lepszy jest wrogiem dobrego, więc oto moja „lista przebojów szóstki”:
1. Droga Diešków Wielkim Zacięciem, południowa ściana Kieżmarskiego Szczytu
Kombinowałem i kombinowałem, ale zawsze jednak wracałem do Obrovskyego Kuta, choć ogólnie rzecz biorąc za ładniejszą uważam kombinację dołu Diešków i góry Krišaka (lub Wyhliadkovej). Ponieważ jednak trzeba wskazać drogę integralną – to wybieram Diešków ze względu na wspaniałe wspinanie od pierwszego do ostatniego metra, za przepiękny czarny granit, świetną asekurację, za słońce, wspaniałe skalne formacje i klasyczną linię drogi na najpiękniejszej ścianie Tatr, gdzie nie ma brzydkich dróg. Tego się nie da wytłumaczyć – trzeba spróbować.
2. Warianty Małolata, „Salon Niezależnych”, Kazalnica
Patrz osobna ramka dotycząca Wariantów Małolata (str.)
3. Droga Puškasa, południowa ściana Wołowej Turni, VI+.
Patrz osobna ramka dotycząca drogi Puškasa (str.)
4. Jargiłło – Paćkowski, południowa ściana Zamarłej Turni, VI+.
Tylko i aż dwa wyciągi pięknego wspinania na ścianie będącej kwintesencją urody. Pierwszy wyciąg VI- biegnie prześliczną rysą, drugi, VI+, przewija się sprytnie w niebywałej ekspozycji poprzez wiszący filarek. Piękny, lity granit, wyborna asekuracja, słońce południowej ściany i to dziwne echo, odbijające każdy głośniejszy oddech od ściany Kozich Czub. To jedyne takie miejsce i nie mogło go tutaj zabraknąć.
5. Droga Kurczaba, zachodnia ściana Gerlacha, VI.
O wysokim miejscu tej drogi zdecydowała nie tylko jej uroda, ale także wielkość. Droga Kurczaba na pierwszych pięciu wyciągach to wspaniałe wspinanie: najpierw piękna rysa, potem trawersy w płytach, wreszcie trudny wyciąg „przez trzy przewieszki”. Skała jest bez zarzutu, żadnych glonów czy porostów, żadnej kruszyzny. Po wyjściu z uskoku wydawać by się mogło, że będzie nudno – ale gdzie tam! Wystarczy wyjść na ostrze grani, aby znów wspinać się w pięknej scenerii i dobrej skale. A na koniec można stanąć na najwyższym szczycie Tatr i wchłonąć jedyną taką panoramę – samo w sobie jest to warte wysiłku!
Na kolejnych miejscach znalazłyby się: Prawy Puškaš na południowej ścianie Kieżmarskiego, Prawy Dziędzielewicz na Kościelcu, Międzymiastowa na Mnichu, Wilczkowski na Żabim Mnichu, Prawe Wrześniaki na Zamarłej.
Na mojej liście nie mogły się niestety znaleźć:
• Łapiński na Galerii, Hokejka na zachodniej Łomnicy, Prawy Heinrich na Zamarłej i Janiga na południowej Wołowej – bo zasługują jednak na VII-
• Birkenmajer na zach. Łomnicy i Sprężyna na zachodniej Kościelca – bo mają tylko V+.
Zbigniew Skierski
Po zastanowieniu wyselekcjonowałem następujące drogi, kierując się zasadą, że powinny być to drogi o dużym nagromadzeniu trudności, długie, w litej skale, raczej odległe od schroniska, trzymające „klasę”, no i piękne. Tak więc po kolei w rankingu umieściłbym:
1. Drogę Orłowskiego na Galerii Gankowej – spełnia wszystkie powyższe kryteria. W przypadku startowania z Morskiego Oka oferuje również niebanalny powrót.
2. Drogę Kurtyki, Kurtykówka na Małym Młynarzu – wszystko jak powyżej.
3. Drogę Gryczyńskiego, Sprężynę na Małym Młynarzu – wszystko jak powyżej.
4. Warianty Małolata (Czyżewski – Jasiński) na Kazalnicy – brak tu jedynie oddalenia od schroniska.
5. Z piątą drogą mam problemy. Z chęcią wymieniłbym tu Filar Kazalnicy z obejściem Wielkiego Okapu, ale chyba Mały Okap jest wyceniony nieco za wysoko, jak na ten ranking (swoją drogą wcale nie było mi tam najtrudniej, a reszta przecież nie przekracza 6+). W związku z tym moja propozycja to Studnia na Kazalnicy Miętusiej. Wprawdzie nie za długa, ale pozostawiająca niezatarte wrażenie... Nietypowa wspinaczka o charakterze jaskiniowym w pionowej, wyoblonej studni, wymagająca dobrej techniki zapieraczki, dużej umiejętności asekuracji i mocnej psychy. Polecam (oczywiście bez rozgłosu).
Jakub Radziejowski