logo

Odkopały zapomniane


 Jaki efekt może dać mieszanka pisarstwa góralki czystej krwi i ceperki? Czy Agata Młynarska i Beata Sabała-Zielińska naraziły się swoją książką góralom? I czy warto sięgnąć po Zakopane odkopane. Lekko gorszącą opowieść góralsko-ceperską?

 
 
 
Książka znalazła się na mojej liście lektur obowiązkowych. Dość wysoka cena (39.90 zł) nie zniechęciła mnie i już kilka dni po wprowadzeniu jej na rynek czytelniczy delektowałam się lekturą. Czyta się ją szybko, łatwo i nawet przyjemnie. Nie wymaga od czytelnika zaangażowania, nie domaga się głębszych refleksji. Ot, lekko gorsząca opowieść góralsko-ceperska. Można by rzec: gawęda o stolicy Tatr. Napisana językiem bardzo przystępnym, z odpowiednimi przypisami i fotografiami. Bardzo ciekawym pomysłem było umieszczenie adresów cukierni, piekarni, schronisk, restauracji czy galerii. To bardzo trafne rozwiązanie. Muszę bowiem przyznać, że o istnieniu kilku z tych miejsc w Zakopanem nie wiedziałam. I ich adresy zanotowałam sobie pod hasłem KONIECZNIE ODZWIEDZIĆ. Tylko tak przekonam się, czy Paulina Młynarska i Beata Sabała-Zielińska wybrały miejsca-perełki. A ich odnalezienie w Zakopanem to sztuka. Nagromadzenie restauracji, pensjonatów czy sklepów jest tak duże, że łatwo się pogubić. I tu autorki wychodzą turyście naprzeciw. Odważnie mówią: tu nie idźcie, tam warto zajrzeć, do tych drzwi zapukajcie, tego się wystrzegajcie, a tam pod żadnym pozorem nie kupujcie. Z drugiej strony trzeba sobie jasno powiedzieć: każdy miłośnik Tatr i Zakopanego wie, że oscypki kupuje się tylko w bacówkach (i to od maja do października), w góry nie wychodzi się w sandałach czy (Boże broń!) klapkach, a większość pamiątek z Zakopanego, które sprzedaje się na Krupówkach, jest made in China.
Książka Zakopane odkopane to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy w Tatry jadą po raz pierwszy, ewentualnie drugi. To lektura dla tych, którzy w górach byli, ale nie mieli czasu na odkrycie tajemnych miejsc Zakopanego. To wreszcie opowieść dla turystów, którzy jadą do stolicy Podhala z pełną świadomością. Nie po to, aby zobaczyć misia na Krupówkach, sprawdzić, czy rzeczywiście górski klimat sprzyja piciu alkoholu i popisać się znajomością „góralskich” pieśni.
 
W opowieści Agaty Młynarskiej i Beaty Sabały-Zielińskiej znajdziemy ducha historii. Przypomnimy sobie, że w Zakopanem mieszkał Kasprowicz (odwiedzenie Harendy to punkt obowiązkowy dla turysty świadomego), podobnie zresztą jak Witkacy, Kornel Makuszyński czy Karol Szymanowski. To poznanie ludowych twórców, muzyki i tańca mieszkańców gór. To odświeżenie sobie historii narciarstwa i taternictwa. W książce wiele jest nazwisk wartych zapamiętania, dużo zabawnych historii i anegdot. To okopanie Zakopanego tym, którzy zapomnieli, że miasto pod Giewontem to nie tylko żywy skansen dla ceprów, pełen kiczu i atrakcji dla ludzi z nizin. Bo i to tam znajdziemy, ale tylko wtedy, gdy sami będziemy tego szukać. Jeśli jednak włożymy w swoją turystykę trochę serca (i rozumu), znajdziemy się obok tego, co pozwala się góralom utrzymywać. Wejdziemy w miasto piękne, pełne folkloru (tego prawdziwego!) i zakątków zapomnianych. Góralka i ceperka stworzyły przewodnik wyjątkowy – pełen smutnej prawdy, ze szczerymi sądami i opiniami. I to właśnie świadczy o jego prawdziwości.


Agnieszka Gotówka


Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY