logo

Pięknej Helenie - w 70-lecie śmierci


12 września mija 70-rocznica śmierci wybitnej zakopiańskiej narciarki, kurierki tatrzańskiej, Heleny Marusarzówny. Jest to postać, o której Zakopane zawsze powinno pamiętać. Patriotka – świetna narciarka i kobieta o wyjątkowej, powiedziałbym zjawiskowej urodzie, jest symbolem pewnej epoki. Warto jednak powiedzieć, że piękno Heleny szło w parze z jej wyjątkowym – także pięknym, pełnym dobroci i patriotyzmu – charakterem.




Helena Marusarzówna urodziła się 17 stycznia 1918 r. w Zakopanem, zmarła 12 września 1941). To mistrzyni sportów narciarskich, kurier tatrzański, żołnierz ZWZ, placówki kurierskiej ZWZ-AK o kryptonimie „Zagroda”. Urodzona i zamieszkała w Zakopanem, była córką Jana Marusarza i Heleny z Tatarów. Pochodziła z bardzo usportowionej rodziny: siostra Stanisława, absolwentka szkoły handlowej w Zakopanem, szybko zaczęła przygodę z „białym szaleństwem”. Już w dzieciństwie wykazywała duże zdolności narciarskie. W latach 1936-1939 była najlepszą polską zawodniczką narciarską. Siedmiokrotna mistrzyni Polski w konkurencjach alpejskich (bieg zjazdowy, slalom i kombinacja). W historii polskiego narciarstwa jest z pewnością jedną z najbardziej utalentowanych polskich narciarek alpejek.
Zasłynęła w Zakopanem i na świecie przede wszystkim z narciarskich tras. Cała szóstka rodzeństwa Marusarzów jeździła na nartach: zaczął tę przygodę z nartami najstarszy Jan, potem kontynuowali ją Stanisław, Zofia, Bronisława, Maria i Helena. Helena Marusarz z pewnością należała do najzdolniejszych. Spośród dziewcząt wyróżniała się urodą i narciarskim talentem. Jej kariera trwała niestety bardzo krótko. Jeśli można powiedzieć o Stanisławie Marusarzu, że był „królem skoków”, to ulubioną konkurencją Heleny był bieg zjazdowy, i w tej konkurencji okazała się talentem, jakich mało. Tak opisuje swoje wspólne wejście na nartach na Kasprowy Wierch koleżanka Heleny, Helena Hajdukiewicz. Było to wejście związane z otwarciem kolejki na Kasprowy Wierch.





"Pewnego razu dowiedziałyśmy się, że zakończono budowę kolejki na Kasprowy Wierch. Poszłyśmy więc z Helcią na zapowiedziane uroczyste otwarcie. Poszłyśmy – to lekko powiedziane. Od samych Kuźnic z nartami na ramieniu wspinałyśmy się na Kasprowy krok za krokiem. Wiatr gwizdał, jakby się wszystkie górskie złe moce przeciwko nam sprzysięgły. Śnieżyca szalała, ze świata bożego nie było widać. A jednak nie zawróciłyśmy z drogi. Gdy po trzech godzinach tej jakże morderczej wspinaczki dotarłyśmy na szczyt, spotkało nas rozczarowanie, bo z powodu halnego wiatru uroczystość odłożono na sposobniejszy czas. Nie mogłyśmy więc uczestniczyć w inauguracyjnym przejeździe kolejki, ale pocieszyłyśmy się natychmiast wspaniałym szusem na niezawodnych nartach, hen w dół, przez Halę Goryczkową".

Helena wiele trenowała z Marianem Zającem. Między dwójką młodych narciarzy szybko nawiązała się silna przyjaźń, a może nawet coś więcej. Gdy kiedyś w latach trzydziestych była wśród dziewcząt zakopiańskich moda na zbieranie zdjęć znanych aktorek filmowych, Anna Gąsienica-Łuszczek rozmawiała o tych fotografiach z Marianem Zającem, który powiedział: „Wiesz, ja też noszę przy sobie zdjęcie najpiękniejszej gwiazdy filmowej”? i pokazał zdjęcie Heleny, zdradzając przy tym, że to była jego wielka miłość.
Do Mistrzostw Polski w roku1936, Helena Marusarz przygotowała się nadzwyczaj starannie. Slalom pań i panów rozgrywano na Kalatówkach i jego trasa mierzyła 600 metrów długości i 200 metrów różnicy poziomów, z tym, że kobiety startowały na skróconej trasie obejmującej 30 bramek. W kombinacji alpejskiej (wyniki ze slalomu i biegu zjazdowego) Helena uzyskała tytuł Mistrzyni Polski, a jej zdjęcie znalazło się w prasie obok nazwisk i fotografii innych znanych narciarzy polskich, jak Bronisław Czech i Stanisław Marusarz. Swój sukces Helena powtórzyła w następnych Mistrzostwach Polski, rozegranych w 1937 r. Dodatkowo zwyciężyła podczas wielkich zawodów narciarskich o mistrzostwo Podhalańskiego Okręgu PZN. Także w sezonie 1937/38 Helena była praktycznie bezkonkurencyjna. Oto opis zawodów narciarskich o Mistrzostwo Polski, rozegranych na Kasprowym.
"Trasa była ciekawie pomyślana i doskonale wyznaczona. Warunki biegu bardzo dobre z wyjątkiem górnego odcinka, gdzie panowała mgła i padał śnieg. Podłoże śnieżne bardzo dobre. Naprzód poszedł bieg pań. Zgłoszonych było 37 zawodniczek, startowało 19, sklasyfikowano 17. Dwa pierwsze miejsca przypadły zawodniczkom austriackim. Z polskich zawodniczek najlepszą okazała się Helena Marusarzówna, na czwartym miejscu znalazła się nowa nadzieja polskiego narciarstwa kobiecego Bornetówna, która pokonała byłą mistrzynię Polski, Stopkównę".





Helena zwycięża także w mistrzostwach Zakopanego. Koncentrowała się w tym czasie na przygotowaniach na narciarskie mistrzostwa świata FIS, które w lutym 1939 r. miały być rozegrane w Zakopanem. Uczestniczy w obozie kondycyjnym w nowo wybudowanym schronisku na Kalatówkach. Trenerem kadry polskich narciarek był Austriak Zingerle. Jesienią 1938 r. Helena wyjechała do Warszawy na pokaz mody. Pojechała ubrana w strój na zawody FIS 1939 r., a więc w granatowych spodniach narciarskich, kurtce i góralskim kapeluszu, wzbudzając w stolicy prawdziwą furorę. Wróciła do Zakopanego i rozpoczęła przerwany trening. Śniegu w okresie tuż przed FIS-em w górach nie było zbyt wiele i Helena uległa wypadkowi. W czasie zjazdu na Halę Goryczkową z Kasprowego wpadła w pełnym gazie na jeden z szałasów. Doznała złamania prawej ręki w stawie nadgrastkowym i nadwyrężyła ścięgno u nogi. Mimo kontuzji wierzyła jeszcze mocno, że wystartuje w zawodach FIS. Niestety nie była w stanie. Wzięła tylko udział w defiladzie polskich narciarzy przed Prezydentem Mościckim i gośćmi honorowymi w czasie otwarcia zawodów. Oglądała także starty swoich koleżanek w zawodach na Kasprowym i Kalatówkach. Wróciła jeszcze tego roku na narciarskie trasy, bowiem zakwalifikowano ja na wyjazd na zawody do Feldbergu w Niemczech. Pojechali na nie: Stanisław i Helena Marusarzowie, Zosia Stopkówna, Jan Kula i Marian Zając oraz działacz PZN – dr Kazimierz Załuski. Po blisko 36-godzinnej podróży narciarze szybko zostali ulokowani w hotelu, poszli spać, by następnego dnia wczesnym rankiem obejrzeć trasy i skocznię. W biegu zjazdowym najlepsza okazała się Christl Cranz z Niemiec, która aż trzykrotnie zwyciężyła podczas FIS-u w Zakopanem. Helena chciała teraz wziąć rewanż. Swą klasę pokazała w czasie slalomu. Tak przejazd Heleny wspominał Jan Kula, wtedy 17-letni skoczek z SN PTT:
"Gnała na tych „zubkowych” hickorowych nartach, że tylko kurzyło pomiędzy bramkami. Nie potrąciła ani jednej. Jechała pięknie. Burza oklasków, nieustające owacje wśród kibiców wystarczyły już za oficjalną ocenę. Później śmigały inne zawodniczki, przewracały niejednokrotnie bramki, gubiły szybkość. Była to już nie ta klasa".

FIS 1939 - nasza reprezentacja


W ogólnej klasyfikacji zawodów w Feldbergu, Helena w slalomie zajęła drugie miejsce, wyprzedzając zdecydowanie resztę rywalek. Bardzo się cieszyła ze swojego sukcesu. Nie przypuszczała wtedy, że będzie to ostatni start w jej karierze... Od września 1939 r. uczestniczyła w polskim ruchu oporu, pełniąc rolę tajnego kuriera komórki "Zagroda" Oddziału Łączności Konspiracyjnej KG SZP-ZWZ do bazy "Romek" w Budapeszcie (baza kurierska mieściła się w Budapeszcie przy ulicy Donati 12), przenosząc pocztę i przeprowadzając przez Tatry wielu ludzi, uchodzących spod okupacji niemieckiej na Węgry. Została schwytana w marcu 1940 r. przez żandarmerię słowacką i przekazana w ręce gestapo. Była więziona w Muszynie, Nowym Sączu, a również w zakopiańskiej siedzibie gestapo "Palace", w Tarnowie i w Krakowie, w więzieniu na Montelupich. Torturowana wielokrotnie, nie zdradziła jednak żadnej z tajnych informacji, jednakże gestapo znalazło w jej bagażu list w języku węgierskim i po wielu miesiącach skojarzyło to z osobą Stefanii Hanauskówny. 12 września 1941 r. rozstrzelano ją w Pogórskiej Woli koło Tarnowa (według innej wersji rozstrzelana 23 lipca 1941 roku w lesie Kruk w Skrzyszowie wraz z Janiną Bednarską i Stefanią Hanauskówną oraz innymi 3 kobietami).



Nagrobek Heleny Marusarzówny znajduje się na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem Po ekshumowaniu (w obecności brata Stanisława), jej szczątki uroczyście pochowano w dniu 27 listopada 1958 r. na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Piękna Helena powróciła do Zakopanego, które tak kochała. Została odznaczona pośmiertnie Orderem Virtuti Militari, a w 1967 r. Krzyżem Walecznych. Od 1946 r. w Zakopanem rozgrywany jest Memoriał Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny w obsadzie międzynarodowej. Jej imię noszą ulice w wielu polskich miastach; Krakowie, Bydgoszczy, Zakopanem, Tarnowie, Rzeszowie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju, Łodzi (osiedle Retkinia), Radomiu, Lęborku i Jaworznie (woj. śląskie) oraz kilka szkół w Polsce, między innymi szkoła w Szczyrku, Pogórskiej Woli, Zębie, Otwocku i w Warszawie.
Dla mnie była jak najpiękniejszy kwiat Podhala. Jeszcze nie zdążyła się rozwinąć, a już odeszła. Pamięć o pięknej Helenie trwa jednak nadal...


Wojciech Szatkowski
Zdjęcia: ze zbiorów rodziny Marusarzów


Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY