logo

Pozostać na powierzchni, znaczy przeżyć


Marcin Józefowicz. Taki slogan reklamowy znajdziemy w broszurach i internetowych publikacjach jednego z wytwórców plecaków wypornościowych, i jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy. Nawet bez dodatkowych systemów aktywna walka o pozostanie na powierzchni będzie skutkować większymi szansami. Jeśli jeszcze do tego dołożymy trochę fizyki zamkniętej w systemie plecaków wypornościowych, to nasze szanse przeżycia z 75% (podobno) rosą do 97% (potwierdzone statystykami realnych użyć plecaka wypornościowego w autentycznych lawinach.

                Czyli dziś o sprzętach, które mają za zadanie utrzymanie nas na powierzchni. Historia ich zaczyna się w ubiegłym wieku, bo „już” w 1985 roku pokazuje się produkowany seryjnie plecak z jedną poduszką. System nazwano ABS-airbag i to on może się poszczycić największym doświadczeniem na coraz to większym rynku tego typu plecaków, którego rozrost właściwie można obserwować od paru lat.
 
 


Poszczególni producenci różnią się w szczegółach, ale oczywiście bardzo istotnych dla niezawodnego działania systemu. Na pewno nie miejsce tu, by je porównywać, ale na pewno należy się czytelnikom wyjaśnienie, dlaczego to w ogóle działa i na jakiej zasadzie utrzymuje człowieka na powierzchni, no i ważne, kiedy nie zadziała.
 
                W przypadku wszystkich plecaków wypornościowych (propozycja nazwy ogólnej, by znów nie wpaść w zasadzkę Adidasa, czy CPNu) mamy do czynienia z działaniem dwóch praw fizyki:
 
*       Zjawisko wyporu – dzięki któremu po powiększeniu naszej całej objętości o objętość balonów, bez wzrostu ciężaru zyskujemy dodatnią pływalność od paru do kilkudziesięciu kilogramów (zależy od ciężaru śniegu wkoło nas).
*        Zjawisko odwrotnej segregacji – gdzie naturalna skłonność mieszanin sypkich do sortowania powoduje, iż cząstki małe (tu bryłki śniegu) migrują w dół, a duże (czyli my z plecakiem), w górne warstwy mieszaniny.
Jak widać, aby obydwa te zjawiska mogły zaistnieć, musi pojawić się ruch, dzięki któremu lawina zachowuje się jak ciecz, pozwalając na nasze „wypłynięcie” na powierzchnię. Wniosek stąd następujący: gdy spadamy z lawiną system zadziała, lecz jeśli lawina spadnie na nas z góry, szanse są mniejsze.
 

 
                Co powoduje powiększenie objętości? Ano gaz z butli, który uwolniony w całości, lub w połączeniu z powietrzem (zależy od marki) napełnia najczęściej dwa (podobno lepiej i bardziej niezawodnie) balony. 

 

              Jakich plecaków szukać – na pewno solidnych, dopasowanych pojemnością komory do naszych potrzeb (są też takie z wymiennymi komorami, gdzie sam system balonów jest zintegrowany z systemem nośnym plecaka). Jak duże powinny być balony? Co najmniej 150 litrów, bo dopiero wtedy, nawet w suchych śniegach deskowych będziemy mieli dodatnią pływalność. Czy system jest jednorazowy? Nie, nawet na tej samej wycieczce możemy go użyć tyle razy, ile butli z możliwością uwolnienia gazu zabierzemy. Niektóre butle możemy napełniać sami, powietrzem (np. od znajomego nurka, ale wilgotne powietrze może zamarznąć w tym najważniejszym momencie), a ine zas napełnimy np. azotem, w kontrolowany sposób oszczędzając nawet 38 euro (zwykła cena nabicia butli), dzięki wypełnieniu formularza przebiegu wypadku lawinowego. I to dzięki tym właśnie formularzom, które zbiera niezależny od producenta Instytut Lawinowy w Davos w Szwajcarii, wiemy tyle o skuteczności systemu 9już ponad 200 zarejestrowanych użyć w lawinie).
 
                Kolejna istotna rzecz, to właściwe użytkowanie plecaków. Podczas lawiny raczej pozbywamy się ciężkich plecaków, ale plecaki z balonami staramy się dopiąć do nas tak, by lawina nie zdarła z nas tego, co ma nas chronić. Na wejście w zagrożony lawinami teren decydujemy się po uzbrojeniu systemu w klamkę, rączkę, uchwyt, pamiętając, by jeszcze przed wycieczką sprawdzić butlę i wkręcić ją w odpowiednie gniazdo. By mieć możliwość uruchomienia systemu powinniśmy poruszać się w terenie zagrożonym bez pasków od kijków, czy czekana na nadgarstkach, one to mogą skutecznie zakotwiczyć nasze ręce w lawinie, nie pozwalając na zbawienne szarpnięcie uchwytem. Kolejna wersja uchwytów do tego najbardziej dojrzałego systemu, czyli ABS – airbag pozwala nawet zdalnie uruchomić plecak porwanej osoby z odległości do 500 metrów, pozwala to komuś spoza lawiny uwolnić balony, gdy osobie porwanej zabrakło możliwości (uwięzione ręce), lub wiedzy, że właśnie leci z lawiną (wbrew logice zdarza się to dość często, a wiadomo o tym z relacji przewodników górskich).
 
                O cenach pewnie nie ma sensu pisać, bo skoro artykuł będzie opublikowany na WWW, to z niego dwa kliknięcia myszą, by znaleźć świeże informacje i adresy dystrybutorów w Polsce.
 
                Nie należy również zapominać o możliwości pożyczenia tegoż sprzętu w dobrych sklepach górskich, choć tanie to pewnie nie będzie biorąc pod uwagę kaucję.
 
                I na koniec przestroga: system został stworzony, by pomóc człowiekowi, który błędnie ocenił warunki, lub poszedł mylnie wybraną drogą, a nie po to by podziałać na większej adrenalinie. Nigdy nie wiemy, do momentu zejścia lawiny, jaki mamy ten margines bezpieczeństwa, a testy w tym przypadku mogą być tragiczne.



 


 
 


Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY