logo

Środa z Muzeum Tatrzańskim: Dolina Kościeliska w opisie ks. Eugeniusza Janoty


Dolina Kościeliska jest znana i opisywana już od ponad 150 lat. Jeden z pierwszych opisów przewodnikowych jest pióra księdza Eugeniusza Janoty i pochodzi z jego przewodnika „Przewodnik w wycieczkach na Babią Górę, do Tatr i Pienin. Z mapą i widokami”. Książkę tą wydano w 1860 r., nakładem Juliusza Wildta i jest to pierwszy przewodnik po Tatrach, wydany w języku polskim. W naszym serwisie obszerny fragment tego dzieła, pokazująca Dolinę Kościeliską oczami Janoty. Zdumiewa wiele elementów. Szczegółowość opisu. Elementy przyrodnicze, a także ciekawostki, związane z górnictwem i pasterstwem, a nawet onomastyką (nazwami) w tym rejonie.




Ksiądz Janota uważa dolinę Kościeliską za dolinę „pierwszej klasy”, czyli dolinę walną. Pisze on w sposób następujący o pochodzeniu nazwy: „Druga z kolei walna dolina jest dolina kościeliska, najpiękniejsza ze wszystkich po północnej stronie Tatr. Długość jej w prostym kierunku od wnijścia aż do Pysznej wynosi przeszło milę. Nazwa jej nie pochodzi bynajmniej od kości ludzkich, mianowicie Tatarów, którzy tu niby klęskę ponieśli, ale od poblizkiej wsi Kościeliska. Skądby zaś ta miała swą nazwę, nie wiadomo. Najpodobniejszy do prawdy domysł, iż dawniejszymi czasy, gdy w dolinie chochołowskiej i kościeliskiej zajmowano się robotami górniczemi na wielkie rozmiary, we wsi Kościeliska istniał kościół, który po zaniedbaniu i zarzuceniu kopalń przeniesiono do Chochołowa. Akt erekcyjny kościoła w Chochołowie okazałby prawdziwość lub mylność tego zdania, gdyby ten akt gdzie odszukano” (s. 27).
 
Dalsza część opisu Doliny Kościeliskiej pióra Janoty, to klasyczny spacer dnem doliny, ale ze szczegółami. Autor opisuje jako pierwszy Jarcową Skałę, położoną u wlotu doliny. Pisze także dość szczegółowo o Polanie stare Kościeliska, a także o słynnym Lodowym Źródle: „Zaraz powyż karczmy na wschodnim brzegu Dunajca przy dawnym piecu wapiennym bije największe w Tatrach źródło. zajmuje ono przeszło sążeń kwadratowy, odpływa na dwie przeciwne strony , na północ i południe do Dunajca; ciepłota jego wynosi 4,27°C. Ćwierć milki powyż karczmy z jednej i drugiej strony Dunajca na usypach skał polany i szałasze. Nad szałaszem po wschodniej stronie Dunajca sterczy okazała skała, Saturnusem zwana.  
 

Polana Pisana


Masyw Kominiarskiego

 
Nazwa niezawodnie przez jakiegoś podróżnego nadana i od górali przyswojona. Saturnus jest zakończeniem potężnego grzbietu, stanowiącego ramię Czerwonego Wierchu, składa się z marglowego łupka. Tuż nad Saturnem między nim a halą Pisaną od południa jest widzenia godna kręta szczelina, u wnijścia i spory kawał do góry ledwie kilka stóp szeroka, miejscami znów rozszerzająca się, przez wodę wypłókana. Szczeliną tą dójdzie na czerwony Wierch. Zagłębienia szersze były niegdyś niezawodnie małemi, ale bardzo głębokiemi stawami. Ta szczelina zowie się Krakowem, skąd, nie wiadomo” (s. 28-29, zachowano pisownię oryginału).

 

Wąwóz Kraków


Dalej autor przewodnika opisuje okolice Hali Ornak, gdzie dzisiaj stoi schronisko PTTK im. Walerego Goetla, rejon Tomanowej i Pysznej, podkreślając znakomity smak tamtejszych serów, wyrabianych przez górali ze wsi Klikuszowa, Obidowa i Lasek:
„Pod Pyszną początku tego wieku istniały obszerne kopalnie, zwane na kunsztach, iż za pomocą kół obracanych przez wodę z głębokich szybów wydobywano rudę (panabaz). Powyżej kunsztów jest szałas pyszniański, jeden z najlichszych w Tatrach, chociaż sery tutaj wyrabiane (tak zwane bruski) należą do najlepszych” (s. 30)
Stąd idziemy na Pyszniańską Przełęcz i Bystrą: „Dosyć znaczną, wydeptaną ścieżką, prowadzącą aż na przełęcz między Pyszną od zachodu a Babiemi Nogami od wschodu (dzisiejsza Kamienista – przyp. W.S) przechodzi się w tych stronach zwykle do Liptowa. Wzniesienie rzeczonej przełęczy wynosi 5457 st. Z. Sama Pyszna składająca się z łupku talkowego wysoka jest 6943 st. Z. i aż na sam szczyt pokryta halskim trawnikiem. Wyjście wygodne, widok bardzo piękny, mianowicie na dolinę liptowską” (s.30).
 

Potok Kościeliski


Wysokości okolicznych szczytów Janota podaje w stopach: Bystra ma 6642 st. Z., szczyt smreczyński 6380 st. Z., a położony u jego stóp staw smreczyński 3892 st. Z. Dalej Janota opisuje ścieżkę wiodącą na Tomanową i Rzędy, przejścia na Halę Upłaz. Ciekawe jest jedno. Jest to pierwszy przewodnik po Tatrach, wydany po polsku, a posiada tyle szczegółów i ważnych oraz ciekawych informacji. Zarówno topograficznych (nazwy szczytów, wysokości, położenie), ciekawostki (przyrodnicze – Jarcowa Skała, górniczych – kopalnie w rejonie Pisanej i Pysznej – Na Kunsztach i inne). Z punktu widzenia ówczesnych turystów dzieło to spełniało z pewnością swoją rolę. Jeśli dodamy, że przewodnik ten zawierał sporo informacji o ludności góralskiej, Zakopanem tamtych lat i turystyce, to mamy dzieło na wysokim poziomie edytorskim, które długo służyło miłośnikom Tatr i „krajowidoków” tamtej epoki.
 
Warto przypomnieć w tym miejscu postać Eugeniusza Janoty. Jak podają Zofia i Witold Henryk Paryski w „Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej”, Janota to jedna z legendarnych postaci Tatr. Mają rację. Janota był w XIX wieku jednym z najbardziej zasłużonych badaczy tych gór. Urodził się 31 października 1823 r. w Kętach, a zmarł 17 października 1878 r. we Lwowie. Ksiądz katolicki, polski animator ruchu turystycznego, germanista, taternik, przyrodnik, badacz folkloru góralskiego i jeden z pierwszych pionierów ochrony przyrody w Polsce. Był też profesorem Uniwersytetu Lwowskiego. Po raz pierwszy w Tatrach był w roku 1846.

 


 
Paryski podaje ciekawą informację, że drogę Kraków-Zakopane odbył wtedy pieszo. Od 1856 r., corocznie organizował wyjazdy z młodzieżą w Tatry. W 1852 r. został profesorem gimnazjum św. Anny w Krakowie, gdzie uczył niemieckiego, polskiego, historii i geografii, początkowo będąc także katechetą w młodszych klasach. W Tatrach chodził dużo z przewodnikami Jędrzejem Walą starszym, Maciejem Sieczką, ze swoimi uczniami i różnymi naukowcami. Z jego artykułu w „Kłosach” pochodzi rozdział o przewodnictwie tatrzańskim. Dokonał I wejścia na wyższy wierzchołek Świnicy (1867), Granaty i Przełęcz Szparę. W czasie wycieczek dokonywał pomiarów wysokości szczytów Tatr, zajmował się etnografią, prowadził wieloletnie badania historyczne nad dziejami Podhala i Tatr. Pisał wielokrotnie o ochronie zwierząt. Wspólnie z Maksymilianem Nowickim doprowadził do wydania przez sejm galicyjski ustawy o ochronie kozic i świstaków. Było to w roku 1868. Był jednym ze współzałożycieli Towarzystwa Tatrzańskiego i jednym z głównych autorów jego statutu. Jako pierwszy badał muzykę ludową Podhala. Wraz z Maksymilianem Nowickim, 3 listopada 1860 r., na podstawie swego Przewodnika otrzymał doktorat filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Działał także w Komisji Fizjograficznej Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, był członkiem Krajowej Rady Szkolnej, a także założycielem i pierwszym prezesem Galicyjskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt. W roku 1871 – jako jedyny Polak w Galicji – został w drodze konkursu kierownikiem katedry języka i literatury niemieckiej na Uniwersytecie Lwowskim, gdzie mianowano go profesorem zwyczajnym. Był autorem Gramatyki języka niemieckiego izapisał się w dziejach lwowskiej uczelni, jako ten, który doprowadził do jej rozwoju. Dla miłośników Tatr jednak najważniejsza jest jego działalność zmierzająca do poznania naszych gór i ich przyrody, w której Janota zapisał jakże piękną kartę.

 
Tekst: Wojciech Szatkowski, Muzeum Tatrzańskie
Zdjęcia ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem i współczesne Wojciech Szatkowski


Copyright nieznanetatry.pl &GÓRY