Partner serwisu
Polecamy
Výber Tatranských Stien
W sprzedaży jest drugie, rozszerzone wydanie przewodnika wspinaczkowego "Výber Tatranských Stien - západná čas", zawierającego schematy i opisy zachodniech część słowackich Tatr Wysokich.
 
Będzie
Konferencja i wspólne sprzątanie szlaku
Międzynarodowa konferencja poświęcona komunikacji w polskich parkach narodowych odbędzie się w Zakopanem i Tatrzańskiej Łomnicy w dniach 22–24 kwietnia 2012 r. Jej organizatorami są Tatrzański, Karkonoski i Babiogórski Park Narodowy, Rocky Mountain National Park z USA, a także konsulat generalny USA w Krakowie.
 
Muzeum tatrzańskie
Środa z Muzeum Tatrzańskim. Narciarze ciągną narty metodą ”na pieska”
Zima w pełni, chociaż niestety nie u nas. Stąd w kolejnym odcinku z cyklu „Środa z Muzeum Tatrzańskim” fotografia przedstawiająca narciarzy zakopiańskich, autorstwa Stanisława Barabasza. Zdjęcie pochodzi z ok. 1901 r. pochodzi z czasów pionierskich narciarstwa zakopiańskiego. Udostępnił mi ją p. Bogusław Dvorak, za co serdecznie dziękuję.


Narciarze (jest ich dziewięciu) ciągną narty za sobą na sznurku, tzw. metodą „na pieska”. Ta technika pokonywania podejść w Tatrach była znana na początku XX wieku, gdy nie znano jeszcze u nas fok. Jeśli śnieg był bardzo twardy lub zmrożony, używano tej waśnie techniki. Pewnie była skuteczna:) W tle widać turniczki Nosala, a Barabasz wykonał to zdjęcie aparatem fotograficznym, którym dokumentował wiele pierwszych wejść w Tatrach na nartach, Dlatego przypomnijmy tę przeciekawą postać. Stanisław Barabasz urodził się 7 maja 1857 r. w Bochni, jednak od 1901 r. Mieszkał na stałe w Zakopanem, gdzie zmarł 23 października 1949 roku[1]. Zresztą zaglądał tu często od 1877 r., a od 1888 r. pochłonęła go całkowicie na kilkadziesiąt lat nowa pasja – narty. Był jednym z pierwszych narciarzy zakopiańskich, a dla sportu narciarskiego zrobił wiele, właściwie dzięki jego zapałowi narciarstwo zaistniało głównie jako turystyka, ale i  sport, który potem pociągnął tysiące. Od 1901 r. Barabasz był dyrektorem Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem i pozostał na tym stanowisku do 1922, wprowadzał podhalańskie formy zdobnicze w meblarstwie. Wiele publikował. Dla narciarzy zawsze będzie postacią prawie legendarną, dzięki której zaistniało zakopiańskie narciarstwo. W 1894 r. udało się jednak pozyskać dla desek Jana Fischera i w Wielki Piątek narciarze dotarli do Czarnego Stawu Gąsienicowego. To co zobaczyli zachwyciło ich zupełnie. Tak, zimowe Tatry to zupełnie coś innego niż letnie. I cisza, wszechobecna, panująca w prawdziwie królewskim świecie zimy tatrzańskiej. Znalazło to oddźwięk w tekście „Początki mojego narciarstwa” [2]: Czarny Staw przedstawiał nowy dla nas widok, bo go wcale nie było widać. Na jego miejscu leżała biała równina, na którą Kościelec rzucał potężny cień pokrywający ją do połowy... wycieczki odbywaliśmy nie dla zdobywania szczytów, lecz dla przyjemności jazdy na nartach, dla przepędzenia kilku godzin w górach na słońcu, we mgle, jak wypadło...Wyładowała się wtedy u nas radość życia, cieszyliśmy się wtedy i śmiali jak dzieci z naszych upadków i przypadków. Po każdej takiej wycieczce czuł się człowiek odmłodzony, nabrał nowej ochoty do życia i do nudnego nieraz zajęcia zawodowego[3].
 Po dojściu do stawu narciarze przejechali go kilkakrotnie na całej długości. Po odpoczynku posmarowali nartyoliwą z sardynek (!) i zjechali do Kuźnic, a trasa ich zjazdu prawdopodobnie prowadziła przez Skupniów Upłaz, gdzie Barabasz naprawił uszkodzony kij narciarski Fischera. Trasa wycieczki nie była wcale łatwa, zwłaszcza na odcinku zjazdu z moreny Czarnego Stawu na Halę Gąsienicową, oraz z Boczania do Kuźnic. Długość tej pierwszej wyprawy wynosiła kilkanaście kilometrów na których narciarze pokonali około 600 m. przewyższenia.
 O tych czasach pionierskich zakopiańskiego i polskiego narciarstwa Barabasz pisał ... cudnie wtedy było w górach. Żadnego śladu człowieka nie było znać, tylko gdzieniegdzie wypunktowano tropy lisów. Szałasy zasypane aż po dachy, drzemały w śniegu oblepione śniegiem turnie, żadnego głosu nie odbijały, echa nie budziły. Szumu potoków schowanych głęboko pod śniegiem nie było słychać, słowem cisza zupełna przerywana tylko świstem nart. Słońce grzało tak, że trzeba było zdjąć okrycie. Wszystkie te i inne opisy znajdziecie we „Wspomnieniach narciarza” Stanisława Barabasza, wydanych przez SN TT w roku 1914. Miłej lektury. No i do zobaczenia na nartach:)
Wojciech Szatkowski
Muzeum Tatrzańskie
 


[1] Patrz: Zofia i Witold H. Paryski, Wielka Encyklopedia Tatrzańska, Poronin 1994, tamże: biogram Stanisława Barabasza, s. 50 – 51.
[2] S. Barabasz, Początki mojego narciarstwa, archiwum MT, AR/NO/ 326, s. 3.
[3] MT maszynopis Początki mojego narciarstwa, s. 3, tamże
 
Partner serwisu
PARTNERZY WSPIERAJĄCY
 

Copyright 2010 nieznanetatry.pl &GÓRY
ZOBACZ ROWNIEŻ
goryonline
bouldering
jura
nieznane tatry